Jak odzyskać ulicę dla dzieci: historia Playing Out

W wielu brytyjskich miastach układ zabudowy utrudnia dzieciom swobodną zabawę. Domy mają zwykle małe, ogrodzone ogródki, więc każde dziecko bawi się na swoim kawałku trawnika. Ulica, która kiedyś była naturalnym placem zabaw, należy dziś do samochodów i kurierów. Wiele rodzin nie ma blisko domu bezpiecznego miejsca, w którym dzieci mogłyby wyjść, spotkać sąsiadów i się bawić.

Tak było też na jednej z ulic w Bristolu. W 2009 roku dwie mamy, Alice Ferguson i Amy Rose, postanowiły sprawdzić prosty pomysł. Skoro można zamknąć ulicę na festyn, to może da się ją zamknąć na kilka godzin tylko po to, żeby dzieci mogły się bezpiecznie bawić?

Udało się. W czerwcu 2009 roku około 30 dzieci w różnym wieku wyszło na ulicę z rowerami, hulajnogami, kredą i skakankami i po prostu się bawiło. Dorośli pilnowali wjazdów, sąsiedzi rozmawiali ze sobą, a ulica na kilka godzin stała się wspólną przestrzenią. Z tego doświadczenia wyrosła organizacja Playing Out.

Od jednej ulicy do ruchu społecznego

Lokalny eksperyment szybko się rozrósł. Model Play Street dawał dwie rzeczy, których brakowało: miejsce blisko domu, gdzie dzieci mogą się bezpiecznie poruszać, i okazję, żeby sąsiedzi się poznali.

Pod koniec lat 2010. takie wydarzenia organizowały już setki społeczności w całej Wielkiej Brytanii. Playing Out przygotowało poradniki, wzory dokumentów i porady prawne, które pomagają mieszkańcom składać wnioski o czasowe zamknięcie ulicy. Część samorządów stworzyła stałe programy wspierające takie inicjatywy, co ułatwiło dołączanie kolejnym dzielnicom.

Na wydarzeniach Play Street dzieci jeżdżą na rowerach i hulajnogach, rysują kredą, wymyślają gry albo po prostu biegają razem. Wystarczy kawałek bezpiecznego asfaltu i zgoda na to, żeby dzieci bawiły się po swojemu. Playing Out zaznacza, że nie są to zorganizowane zajęcia: nie ma trenerów, harmonogramu ani drogiego sprzętu.

Playing Out

Play Street organizowana z pomocą Playing Out

Co dają wydarzenia Play Street

Dzieci mogą biegać, odkrywać okolicę i poznawać inne dzieci z sąsiedztwa, często pierwszy raz od dawna. Dorośli lepiej poznają sąsiadów i czują, że razem odpowiadają za swoją ulicę. Gdy coraz więcej życia toczy się za zamkniętymi drzwiami, takie popołudnia dają okazję do zwykłych, spontanicznych spotkań.

Model jest tani. Potrzeba kilku pachołków lub koszy jako blokad, kilku wolontariuszy i odrobiny koordynacji między sąsiadami. Poradniki dla mieszkańców i samorządów są na stronie playingout.net.