Dzieciństwo wygląda dziś inaczej niż pokolenie temu.
Wiele dzieci dostaje smartfon już jako dziesięciolatki. Telefon daje im stały dostęp do wiadomości, mediów społecznościowych, influencerów i trendów, które kiedyś trafiały głównie do dorosłych. Część komentatorów wskazuje, że tak wczesny kontakt z tymi treściami zmusza dzieci do zbyt szybkiego dorastania.
Zjawisko ma nawet swoją nazwę: KGOY, czyli Kids Getting Older Younger. Termin pochodzi z marketingu. Opisywał dzieci coraz bardziej świadome marek, które reklamodawcy zaczęli traktować jak małych dorosłych. Dziś to pojęcie wyszło poza marketing i pojawia się w pytaniu: czy dzieci za wcześnie tracą dzieciństwo?
Ekrany i treści dla dorosłych
Dzieci wcześniej niż dawniej mają kontakt z treściami dla dorosłych. Przez ekrany trafiają na materiały o kanonach piękna, przemocy, seksualności czy globalnych kryzysach. Rozmawiają z nieznajomymi, często o sprawach, na które nie są emocjonalnie gotowe.
Przez to mogą sprawiać wrażenie bardziej dojrzałych, zwłaszcza w tym, jak mówią i co wiedzą. Wiedza o świecie dorosłych to jednak coś innego niż dojrzałość.
Wolniejsza droga do dorosłości
Jednocześnie badania pokazują, że młodzi ludzie później niż poprzednie pokolenia przechodzą przez tradycyjne etapy dorastania. Później zaczynają chodzić na randki, robić prawo jazdy, pić alkohol i wyprowadzać się z domu. Część badaczy wiąże to z tym, że dzieci dorastają w bezpieczniejszym i bardziej uporządkowanym otoczeniu: rodzice są bardziej zaangażowani, zasad jest więcej, a okazji do podejmowania ryzyka mniej.
Dzieci poznają więc świat dorosłych wcześniej, ale wchodzą w niego wolniej.
Co mogą zrobić dorośli
Technologia może narażać dzieci na treści, na które nie są gotowe. Może też pomagać im się uczyć i utrzymywać kontakty. Warto więc zapytać, czy dzieci mają dość okazji, by ćwiczyć samodzielność w prawdziwym świecie.
Wyobraźmy sobie, że nasze dziecko wie z internetu bardzo dużo o świecie dorosłych, ale nigdy samo nie poszło do sklepu ani nie dogadało się z kolegami, w co się bawić. Wiedzę ma, brakuje mu praktyki. Tę praktykę dają samodzielne wyjścia i swobodna zabawa z rówieśnikami. Dziecko samo podejmuje w niej decyzje, rozwiązuje spory i radzi sobie z drobnymi porażkami.
Więcej o tym, jak wspierać samodzielność dzieci, piszemy w artykule o organizacji Let Grow.
